Pałac w Kończycach Wielkich został wzniesiony w XVII wieku jako siedziba rodu Wilczków, jednej z najznamienitszych rodzin szlacheckich Śląska Cieszyńskiego. Pierwszym właścicielem majątku był hrabia Mikołaj Wilczek, który postanowił zbudować tu swoją rezydencję w miejscu dawnego dworu obronnego. Budowla w stylu barokowym z elementami klasycyzmu stanowiła nie tylko centrum życia dworskiego, lecz także ważny ośrodek gospodarczy i kulturalny regionu.

Hrabia Wilczek, oprócz wystawienia murowanej rezydencji, zbudował także drewnianą kaplicę. Według miejscowej legendy powstała ona w podzięce za cudowne ocalenie dziecka, które podczas prac nad nowym pałacem wypadło z jednego z okien. Szczęśliwym trafem nic mu się nie stało, a wydarzenie uznano za znak boskiej opieki. W dowód wdzięczności hrabia Wilczek ufundował kaplicę pod wezwaniem Opatrzności Bożej, która istnieje do dziś i jest ważnym miejscem dla lokalnej społeczności.

Kaplica z obrazem Opatrzności Bożej szybko stała się miejscem licznych pielgrzymek i przyciągała rzesze wiernych. W dni odpustowe – obchodzone aż pięć razy w roku – do Kończyc przybywało nawet kilka tysięcy pątników. Z czasem drewniana budowla przestała wystarczać, dlatego w latach 1752–1767 została przebudowana na murowaną, z cegły i kamienia. Prace te przeprowadzono dzięki fundacji nowych właścicieli zamku – Harasowskich z Harasowa.

XIX wiek był dla kaplicy okresem największej świetności. Wciąż pielgrzymowali do niej pątnicy z okolicy i z samego Cieszyna. Z biegiem lat ruch pielgrzymkowy jednak stopniowo zanikał, by pod koniec stulecia niemal całkowicie ustać. Po odnowieniu w 1859 roku kaplica została ponownie poświęcona, a w 1893 roku zmodernizowana, zyskując klasycystyczny wystrój, który zachowała do dziś.

W historię Kończyc Wielkich wpisał się również wnuk Mikołaja – hrabia Jerzy Fryderyk Wilczek. W 1683 roku, podczas wyprawy króla Jana III Sobieskiego na odsiecz wiedeńską, przyjął on na swoim majątku wojska husarskie dowodzone przez hetmana Mikołaja Hieronima Sieniawskiego. Legenda głosi, że w tym czasie wydarzyło się coś niezwykłego – gdy husaria zjeżdżała do pałacu, pojawiła się świetlista wizja symbolizująca boską opiekę i przyszłe zwycięstwo wojsk polskich.

Z husarzami wiąże się także inna lokalna opowieść. Gdy wojska stacjonowały w Kończycach, konie po trudach marszu pojono w rzece Piotrówce. Część z nich jednak padła z wycieńczenia i została pochowana w okolicznym lesie, w pobliżu najstarszych dębów Śląska Cieszyńskiego – „Mieszka” i „Przemka”. Hrabia Wilczek, poruszony stratą, podarował wojsku kilka koni ze swojego stada. Następnego dnia husaria ruszyła dalej, a – jak głosi podanie – gdy chorągwie opuszczały wieś, w pobliżu pałacu słychać było tętent i rżenie koni. Mówiono, że to duchy padłych rumaków, które chciały podążyć za swoimi towarzyszami. Z czasem odgłosy te miały ucichnąć dopiero wtedy, gdy na jednym z dębów zawieszono kapliczkę z wizerunkiem Matki Boskiej.

Te legendy dodają magii i tajemniczości historii Wilczków i ich rezydencji, podkreślając, jak silna była w tym miejscu wiara w boską opiekę oraz przywiązanie do tradycji i ziemi cieszyńskiej.

W 1806 roku pałac był już reprezentacyjnym obiektem, o czym świadczy najstarszy zachowany wizerunek z tamtego okresu, ukazujący go z charakterystycznym mansardowym dachem. Kolejnym właścicielem majątku został Jan Józef Antoni hrabia Larisch von Mönnich, który nabył go na początku XIX wieku.

Jednak to jego wnuk, hrabia Eugeniusz Larisch von Mönnich, zapisał się w dziejach pałacu szczególnie. W 1862 roku objął posiadłość, a trzy lata później, w 1865 roku, poślubił Marię hrabiankę Deym von Střitež. Z tej okazji dokonał przebudowy zamku, nadając mu charakter neorenesansowego pałacu w stylu toskańskim. To właśnie wtedy rezydencja zyskała swój dzisiejszy, elegancki wygląd, który łączy w sobie dostojeństwo dawnego rodu i urok śląskiej tradycji.

Po II wojnie światowej pałac przeszedł na własność państwa i pełnił różne funkcje administracyjne oraz społeczne. W jego murach mieściły się między innymi biura, szkoła i ośrodek pomocy społecznej. Choć budowla przeszła wiele zmian i trudnych momentów, zdołała zachować swój zabytkowy charakter i niepowtarzalny klimat.

Dziś pałac w Kończycach Wielkich odzyskuje dawny blask. W jego wnętrzach ma swoją siedzibę Stowarzyszenie Cieszyński Szlak Wina, które skupia winiarzy z regionu i promuje enoturystykę, kulturę oraz dziedzictwo Śląska Cieszyńskiego. Organizowane tu wydarzenia – od rajdów zabytkowych pojazdów po święta wina i winobrania – przyciągają licznych turystów i mieszkańców. Pałac, będący niegdyś świadkiem historii i legend, dziś znów tętni życiem, stając się miejscem spotkań, pasji i lokalnej dumy.

W 1878 roku zmarła hrabina Maria, a dwa lata później jej mąż – hrabia Eugeniusz. Osierocili trzy córki, w tym przyszłą „Dobrą Panią” – hrabiankę Gabrielę. Dziewczynki wychowywały się w Wiedniu, w posiadłości swojego wuja Ferdynanda Deyma. Miały kontakt z dworem cesarskim, w tym z samą cesarzową Sisi.

W 1893 roku Gabriela wyszła za mąż za Feliksa Leopolda von Thun und Hohenstein, rotmistrza 5. regimentu dragonów, który pełnił wówczas funkcję komendanta Cesarsko-Królewskiej Konnej Gwardii Przybocznej. Następnie został adiutantem Jego Cesarskiej Mości i dosłużył się stopnia feldmarszałka-lejtnanta, będącego odpowiednikiem generała dywizji. Rodzina Thunów pochodziła z Tyrolu i cieszyła się w monarchii Habsburgów bardzo dużym poważaniem – działała w dyplomacji i polityce. Józef, brat hrabiego Feliksa, na przełomie XIX i XX wieku był prezydentem Śląska Austriackiego, a Franciszek Thun, inny krewny hrabiego Feliksa, przez krótki okres był nawet premierem rządu austriackiego.

Hrabianka Gabriela od zawsze była ulubienicą mediów. Już po jej ślubie jedna z wiedeńskich gazet tak opisywała hrabinę Thun-Hohenstein: „piękna, uprzejma, brawurowa amazonka, dobrodziejka, mecenas sztuk, elegancka łyżwiarka, wirtuozka fortepianowa, inteligentna i dowcipna pani domu,

magnes dla ludzi ducha, polityki i sztuki”.

Młode małżeństwo przeprowadziło się do pałacu w Kończycach Wielkich, który hrabina odziedziczyła po rodzicach. Dokonano przebudowy i zmodernizowano budynek na styl francuskiego baroku i klasycyzmu, otoczonego krajobrazowym parkiem ze sztucznym stawem. Również znajdująca się przy pałacu kaplica Opatrzności Bożej została zmodernizowana i uzyskała klasycystyczny wystrój.

Pomna pamięci swojej matki i nauk wuja, hrabina von Thun und Hohenstein od początku pobytu w Kończycach Wielkich starała się zapobiegać i przeciwdziałać ludzkiej krzywdzie. Była żarliwą katoliczką. Codziennie przemierzała ścieżkę, obecnie noszącą jej imię, w drodze na mszę św. w kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Brała udział w niezliczonych akcjach dobroczynnych, które najczęściej sama inicjowała. Organizowała pomoc materialną dla biednych dzieci z okolicy, przyjęcia w przypałacowym ogrodzie, bożonarodzeniowe „Gwiazdki”, połączone z wyposażaniem dzieci w odzież i obuwie. Starała się także ułatwić kończyckiej młodzieży dostęp do opieki medycznej i edukacji. Za jej sprawą w 1919 roku oddano do użytku, istniejący do dzisiaj, budynek czteroklasowej szkoły.

Angażowała się nie tylko w życie Kończyc Wielkich. Przyczyniła się do powstania w Cieszynie ochotniczego pogotowia ratunkowego, przychodni dla młodych matek i ich dzieci oraz Towarzystwa Ochrony Zwierząt. Organizowała zbiórki pieniężne na cieszyński Szpital Śląski, dla którego ufundowała pawilon dziecięcy. W czasie I wojny światowej udzielała się w tym szpitalu jako siostra Czerwonego Krzyża, której to organizacji była w Cieszynie przewodniczącą. Stała na czele lub patronowała wielu organizacjom charytatywnym.

W II Rzeczpospolitej dostrzeżono i doceniono jej działalność filantropijną. W uznaniu zasług władze municypalne Cieszyna nadały jej honorowe obywatelstwo miasta. 2 maja 1922 roku została odznaczona przez polskie władze państwowe Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”.

W czasie II wojny światowej pomagała polskim żołnierzom, rannym dostarczała żywność, zabiegała o zwalnianie jeńców z obozu. Część mieszkańców Śląska Cieszyńskiego przetrwała wojnę tylko dlatego, że hrabina zatrudniła ich w swojej posiadłości.

W 1945 roku władze komunistyczne skonfiskowały cały majątek, a w 1952 roku utworzyły państwowy dom dziecka na terenie pałacu.

W pamięci ludzi pozostała jako „Dobra Pani” z Kończyc Wielkich.

Przewijanie do góry